poniedziałek, 19 lutego 2018

10 zalet bycia mamą high need baby.

10 zalet bycia mamą high need baby.


Twoje dziecko to hajnid? Super. Jest co najmniej 10 powodów do radości :) Choć wierzę, że na pewno znajdziesz ich o wiele, wiele więcej.

1. Dbanie o kondycję.

Ileż to razy mamy posiadające małe dziecko narzekają na brak czasu na ćwiczenia. A Ty? Twój maluch uwielbia być noszony. Kiedy więc wsadzisz go w chustę czy nosidło i wysprzątasz, w tym tandemie, mieszkanie to uwierz mi, że z czystym sercem możesz skreślić pozycję trening z listy zadań. I nawet Chodakowska uznałaby, że to "dobra robota".

2. Dbanie o figurę.

Zostały ci nadmiarowe kilogramy po ciąży. O nic się nie martw. Twój maluch też o to zadba. Po kilku tygodniach podczas których nie będziesz miała czasu na zjedzenie żadnego posiłku przez większość dnia gwarantuję ci, że problem wagi rozwiąże się sam. Przynajmniej w jakimś stopniu.

3. Minimalizm w garderobie.

Chcesz podążać za trendami ale nie wiesz jak? Ostatnio modny jest minimalizm we wnętrzach, dodatkach czy ubraniach. Bez problemu wpisujesz się w ten trend. Z twoim dzieckiem i tak nie ma mowy o jakimkolwiek odwiedzeniu sklepów, o przymiarce już nie wspominając. Nosisz więc non stop te kilka rzeczy, które na ciebie pasują i jeszcze jako tako wyglądają. I co można?

4. Zaoszczędzisz na wakacjach.

Nie musisz się martwić o korki na zakopiance. Nie przejmujesz się tłumami nad morzem. Nie musisz kombinować skąd wziąć fundusze na tygodniowy wyjazd. Przy twoim maluchu samotne wyjście do biedronki to 100% all inclusive. I to w godzinach kiedy kolejki są najdłuższe. A co. Postoisz sobie chociaż w spokoju te kilka minut dłużej.

5. Możesz zostać mistrzynią teleturniejów.

Jak? To bardzo proste. Jeśli tylko będą szukać uczestników "Jaka to melodia" w kategorii- piosenki dziecięce, startuj bez wahania. Wygraną masz w kieszeni. W końcu po tylu godzinach śpiewania przed własną, wymagającą publicznością rozpoznajesz każdą bezbłędnie. Po jednej nutce.

6. Nie musisz obawiać się skoków rozwojowych.

Wielu rodzicom temat skoków rozwojowych jeży włosy na głowie. Na samo wspomnienie dostają gęsiej skórki. A Ty? Biorąc pod uwagę temperament twojego maluszka nawet ich nie zauważyłaś. W sumie nie było wielkiej różnicy czy twoje dziecko było wymagające przez 20 czy przez 24 godziny na dobę.

7. Zaoszczędzisz na gadżetach dla dzieci.

Mata na podłogę, bujaczek, karuzelka nad łóżeczko czy inne podobne udogodnienia mogą czasem znacząco obciążyć budżet rodzinny. Jednak ciebie ten problem nie dotyczy. Twój maluch delikatnie mówiąc ma w poważaniu wszelkie te akcesoria. Wystarczą mu twoje ramiona i dużo, dużo twoich sił. Więc spokojnie o finanse się nie musisz niepokoić.

8. Randki z mężem nie są problemem.

Nie musisz się martwić gdzie tym razem wyjdziecie. Nie szukasz opiekunki do dziecka. Kreacja, fryzura i makijaż również nie spędzają ci snu z powiek. Odkąd w waszym życiu pojawiło się dziecko szczytem romantyzmu jest paść wieczorem na łóżko. To samo. Razem. I zasnąć.

9. Poranny budzik ci nie straszny.

Właściwie to możesz budzik zupełnie wyłączyć. Jest zbędny. Twój maluch i tak budzi się co godzinę w nocy. I taką noc zaliczasz do przespanych. Bez obaw. Nie zaśpisz na pewno.

10. Po prostu jesteś mamą.

Bez względu na to jak bardzo wymagające jest twoje dziecko. Bez względu na ilość nieprzespanych nocy, przechodzonych kilometrów, przepłakanych godzin. Twoje dziecko to najcenniejszy skarb, a macierzyństwo to najwspanialsza rzecz jaka kiedykolwiek ci się przydarzyła. I bez względu na wszystko wiesz, że nie zamieniłabyś tej roli na nic innego. Bo miłość którą dajesz jest niemalże tak bezgraniczna jak ta, którą otrzymujesz.

środa, 7 lutego 2018

Faworki- najprostszy przepis.

Faworki- najprostszy przepis.
Lubię gotować. Właściwie od zawsze chętnie uczestniczyłam przy przyrządzaniu różnego rodzaju potraw. Od dziecka asystowałam mamie w kuchni ucząc się kroić, obierać czy wylizując miski podczas pieczenia ciast :)
Najbardziej jednak lubię cukiernictwo. Uwielbiam zapach domowego ciasta, widok rosnącej babki przez szybę piekarnika. Nawet warkot miksera lubię :)
W pewnym momencie, kiedy oczywiście przeszłam kolejny raz na dietę znajdowałam sposoby "odchudzanie" tradycyjnych wypieków. Eksperymentowałam z różnego rodzaju zamiennikami cukru, tłuszczu, białej mąki czy laktozy i muszę przyznać, że efekty były bardzo dobre. Ale nie o tym chciałam.
Od kiedy jestem mamą dwójki dzieci znacznie skurczył się czas, który mogę poświęcić na kulinarne czy cukiernicze zajęcia. Uwielbiam więc przepisy proste w wykonaniu i przede wszystkim szybkie. Takie, które nie potrzebują do stworzenia dania całej listy składników, a najlepiej jakby zawierały takie, które można znaleźć w lodówce bez konieczności odwiedzenia sklepu.
Taki też jest ten przepis na faworki :)

Na około 30 sztuk potrzebujecie:
- 2 szklanki mąki pszennej
- 1 jajko
- 1 łyżkę octu
- 4-5 łyżek jogurtu naturalnego
-tłuszcz do smażenia (ja użyłam oleju rzepakowego)
- cukier puder do posypania

Czyli składniki, które znajdziemy praktycznie w każdej kuchni :)

Kolejny krok to zagniecenie ciasta. Jeśli używacie jogurtu, który jest dość gęsty polecam dodać 5 łyżek, jeśli o rzadszej konsystencji- wystarczą cztery. Ciasto po zagnieceniu powinno być miękkie i odklejać się łatwo od rąk. Następnie należy je rozwałkować na placek o grubości 2-3 mm, pociąć w prostokąty z rozcięciem w środku, przełożyć jeden koniec prostokąta przez otrzymaną dziurę i usmażyć.

Tłuszcz do smażenia powinien być dobrze rozgrzany, a usmażone faworki powinny posiadać złoty kolor. Na koniec posypujemy je cukrem pudrem i gotowe :)

Prawda, że proste?

Smacznego :)



Copyright © 2016 Tusiaki , Blogger