wtorek, 9 stycznia 2018

Moje dziecko może płakać.



Kiedy byłam małą dziewczynką często słyszałam "nie maż się", "takie duże dziewczynki nie płaczą" lub "to nie był powód do płaczu". Założę się, że wielu z Was również słyszała te lub podobne zdania, wypowiadane najczęściej przez najbliższych. Nie twierdzę, że ich zamiary były złe, zapewne chcieli dla Was jak najlepiej ale czy właśnie taki skutek odnosili? Czy po usłyszeniu takiego stwierdzenia poczuliście się lepiej? No właśnie.

Najczęściej w takiej sytuacji czułam się nierozumiana. Nierozumiana przez najbliższe mi osoby. Przez osoby, które kocham i których zdanie, i opinia, mają dla mnie ogromne znaczenie. Nawet, jeśli temu starałam się zaprzeczyć. A skoro te osoby twierdziły, że mój problem czy zmartwienie nie jest istotne, nie jest powodem do smutku, płaczu, to zapewne miały rację. Tylko jakaś część mnie, gdzieś w środku zaczynała się buntować przeciw takiemu osądowi. Jakaś część krzyczała w głębi, że to nieprawda. Krzyczała, że moje uczucia są ważne mimo tego jak postrzegają je inni. Pojawiała się również jeszcze jedna myśl. Skoro bowiem otoczenie bagatelizuje uczucia, które uważałam za istotne to może coś ze mną jest nie tak?

Czy te sytuacje przyczyniły się do obniżenia mojej samooceny? Nie wiem. Podejrzewam jednak, że nie pozostały temu obojętne.

Mam świadomość w jakiej rzeczywistości żyjemy. Mam świadomość, że świat dookoła daleki jest od idylli. Nasze życie często przypomina wyścig, w którym wygra silniejszy, szybszy, sprytniejszy. Mało jest tutaj miejsca na okazywanie uczuć. Często wręcz mam wrażenie, że oczekuje się od ludzi wyzbycia się uczuciowości na rzecz osiągnięcia zamierzonych celów.

Wiele razy słyszałam, że posiadając miękkie serce należy mieć twardą inną część ciała.

Teraz jednak będąc mamą równie uczuciowej dziewczynki staram się wsłuchiwać się w jej uczucia. Staram się poznać lepiej jej system wartości, taki jeszcze niewinny, niezdeformowany przez teraźniejszość. Pragnę być dla niej ostoją, osobą do której ucieknie po radę, kiedy pojawi się problem. Osobą co do której będzie miała pewność, że nie zbagatelizuje jej uczuć, zbywając krzywdzącym stwierdzeniem o dużych dziewczynkach. Nie zawsze jest to łatwe, często nasze zabieganie i brak czasu utrudniają skupienie się na każdym problemie. Warto jednak walczyć o ten czas. W końcu chodzi o jedną z najważniejszych dla mnie osób.

Moim celem jest pokazanie moim dzieciom, że są wartościowymi osobami, które mogą ufać swoim uczuciom i osądom. Pokazanie, że nie muszą podążać za tłumem, nawet jeśli ich wybory nie będą popularne. Chcę, żeby zawsze wiedzieli, że mają mnie.

Pragnę aby wierzyli w siebie.

Dlatego moje dzieci mogą płakać.


:*
Tusiakowa mama

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobiwych.

Copyright © 2016 Tusiaki , Blogger